Sobota 9.30 PKP Wrocław Gł -> Trzcińsko. W
pociągu poznaje młodego człowieka który jedzie z ojcem na weekend w
Karkonosze. Chłopak ciekawy, pozytywnie nastawiony do gór ale nie
rozstaje się ze swoim empe3 i 8 calowym tabletem. Spalam z nim
papierosa wymieniam spostrzeżenia robie mu zdjęcie (nie dowierza, że
wyjdzie moim aparatem) i w okolicach 11 wysiadam, w Rudawach.
Plan stały: psi spacer, rekreacja, fotografia.
Trasa: Trzcińsko – szlak niebieski – Sokolik Duży (623npm) –
Szwajcarka. Rudawy dość mocno zatłoczone. Dużo ludzi w różnym wieku. Na
Sokoliku enklawa wspinaczy. Fotografuje, podziwiam, zazdroszczę tym na
linach. Specjalnie omijam Krzyżną (654npm). Znajduję damski zegarek.
W Szwajcarce ustalam szczegóły przyjazdu
Konrada, Natali i Szamana. Posiadając duże zapasy czasowe postanawiam
przespacerować się do Karpnika. Na miejscu odwiedzam sklep i Pałac
Dębowy (który jest ogrodzoną prywatną posiadłością z ciepłymi źródłami,
basenem i małym lotniskiem) do którego niestety nie udaje mi się wejść.
Na pocieszenie dostaję widok startu helikoptera na tle Browarówki
(510npm).
Konrad ze „stadem” zjeżdża po mnie do Karpnik.
Popasik w Szwajcarce, wejście na pominiętą Krzyżną i wieczorny powrót
do Wałbrzycha.
Jedna Hybryda z Krzyżnej - widok na Karkonosze











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz