sobota, 19 listopada 2011

Sierpień`11 - "Kiedy Chmury Spadły na Góry" - Sudety Wałbrzyskie

Z Wrocławia wyjechałem dość późno i w Wałbrzychu znalazłem się dopiero po 18. Cel Andżejówka, rozkmina, psi spacer, fotografia. Pogoda mglista i mżysta, jeszcze nie pada. Wybrałem w miarę najszybszą drogę z Wałbrzycha Głównego, niebieskim szlakiem przez Unisław Śląski do szlaku czerwonego. Końcowy odcinek idę po zmroku. Tuż po przekroczeniu krzyżówki szlaków natykamy się na leśną zwierzynę. Najpierw duże łanie, później wataha dzików z młodymi. Sauka na szczęście pojmowała powagę sytuacji i zachowywała stoicki spokój dając wszystkim stworzeniom odejść w pokoju. Przy dzikach miałem niezłego pietra. Do schroniska docieram w okolicach 22 (nie spieszyło mi się). Po przekroczeniu progu rzuca się na nas nowy pies właścicieli [pies na sukę o_O (bardzo ładną i atrakcyjną sukę: ) ] . Na szczęście jest w kagańcu (to wszystko daje mi szybki i trafny pogląd na nowego podopiecznego Andżejówki) i zostaje szybko spacyfikowany przez Pana Świtonia. W obiekcie brak miejsca, nawet mój ulubiony strych pełen. Dostaję glebę dwa koce a na półpiętrze pożyczam karimatę. Śpię. 




Wstaję jako druga lub trzecia osoba w obiekcie. Pogoda słoneczna. Szybkie śniadanie i ruszam niebieskim szlakiem przez Kostrzynę (909npm) do Sokołowska. W duszy mam nadzieje że aura się utrzyma i nie jest to tylko bezchmurny poranek. Na miejscu odwiedzam wszystkie miejsca które minąłem na pierwszym spotkaniu z miejscowością: Cerkwie, ruiny centrum leczenia gruźlicy, dom Kieślowskiego. Podziwiam zniszczoną poniemiecką architekturę. Gdybam nad życiem. Pogoda się utrzymuje. Postanawiam zjeść ciepły obiad smażony na ogniu. Zakupy w sklepiku nagroda dla Sauki i kieruję swe kroki w stronę wiaty przed Andżejówką. Na miejscu rozważam nocleg pod chmurką. Pogoda rozpieszcza. Wykonuje telefon do byłego szwagra z życzeniami urodzinowymi który zaprasza na grila o_O . Szybkie ustalenia transportowe i po 3 godzinach jestem w Wałbrzychu. : ).  














Pomimo totalnego przemoczenia butów i spodni, drogi po zmroku, noclegu na glebie oraz zostawieniu w obiekcie telefony (który czekał na mnie grzecznie i odebrałem go przy okazji kolejnej wizyty) to wypada zaliczam do jednych z bardziej udanych w sezonie letnim.

Dziękuje za dobrą imprezę w Wałbrzychu i prze smacznego grila. : )

Trochę faktów:
Gleba w Andżejówce 15zł
Codzienna opłata za psa 7zł
Zakaz wejścia z psem na salę główną.
Pies właścicieli agresywny na inne psy (ale jest dobrze pilnowany)
Jeśli w Andżejówce nie ma miejsca pytajcie o strych.
-----------------------------
Pomimo wszystko Andżejówka to nadal dla mnie nr2 w całym rejonie Sudetów Wałbrzyskich. POLECAM ! ! !

HYBRYDY Analogowo/cyfrowe: 




WALDENBURG miasto wśród gór ! ! !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Archiwum bloga

PRAWA AUTORSKIE

Zgodnie z ust. z dn. 4.02.1994 r o prawie autorskim i prawach pokrewnych, wszystkie fotografie umieszczone w tej galerii stanowią moją własność. Kopiowanie i rozpowszechnianie ich w jakiejkolwiek formie, bez mojej zgody, jest zabronione.